Milion osób pozbawionych nadziei - dramat Rohindżów żyjących w największym na świecie obozie uchodźców

Bangladesz
25 sierpnia 2019
Media

Handel ludźmi, dramatyczne warunki bytowe, epidemie chorób zakaźnych, a przede wszystkim brak perspektyw. Tak wygląda życie 1,1 miliona Rohindżów - uchodźców z Mjanmy, mieszkających w kilkudziesięciu obozach w okolicach miasta Cox’s Bazar na południu Bangladeszu. 25 sierpnia 2019 r. mijają dwa lata od aktów ludobójstwa dokonanych przez armię Mjanmy, które zmusiły pozostałych przy życiu przedstawicieli muzułmańskiej mniejszości etnicznej do ucieczki. Organizacje pomocowe i fundacje, w tym Kulczyk Foundation, podejmują działania na rzecz tej społeczności.

Kim są Rohindżowie i dlaczego musieli uciekać?

Rohindżowie to grupa etniczna licząca ok. 1,5-2 mln osób, wywodząca się z jednej z prowincji 52-milionowej Mjanmy (dawnej Birmy) – Rakhine, nazywanej przez nich Arakanem. Wyznają islam, mają swój język i odrębną kulturę, czym od niepamiętnych czasów odróżniają się od mieszkańców ziem, z których pochodzą - religią panującą jest tam bowiem buddyzm. Od dziesięcioleci są prześladowani, nie posiadają także obywatelstwa Mjanmy - kraju, który do niedawna był zamkniętą i odizolowaną od świata dyktaturą wojskową. Sytuacji nie zmieniła częściowa demokratyzacja państwa, współrządzonego przez laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Armia Mjanmy pod koniec 2016 r. rozpoczęła kolejną akcję zbrojną wymierzoną w muzułmańską mniejszość. Następne prześladowania o charakterze czystki etnicznej miały miejsce w sierpniu 2017 r. Według organizacji Lekarze Bez Granic, w pierwszych 4 tygodniach „akcji” zamordowano co najmniej 6,7 tys. Rohindżów, z czego ok. 750 stanowiły dzieci. Później liczba ofiar wzrosła do ponad 10 tys. Wydarzenia te wywołały olbrzymi napływ uchodźców do sąsiedniego Bangladeszu. Trafili oni do obozów w okolicach turystycznego miasta Cox’s Bazar na południu kraju. Pomimo zawarcia międzyrządowego porozumienia repatriacyjnego, nie zanosi się na powrót Rohindżów do ojczyzny. Nie mają oni bowiem żadnych gwarancji bezpieczeństwa i tego, że prześladowania nie powtórzą się.

Życie w obozach 

Bangladesz jest jednym z najludniejszych i biedniejszych krajów na naszym globie. Znajdujące się tam obozy Rohindżów stanowią największe skupisko ludności uchodźczej na świecie. Są one przepełnione, a podstawowe potrzeby zamieszkujących je ludzi zapewniane są im z dużym trudem. Codzienność żyjących tam Rohindżów jest dramatyczna. Ogromnym problemem pozostaje ich sytuacja sanitarna i zdrowotna. Narażeni są na niekorzystne warunki pogodowe (m.in. upały i deszcze monsunowe) oraz całkowicie uzależnieni od zewnętrznej pomocy. Sytuacja Rohindżów była tematem jednego z odcinków „Efektu Domina”, zatytułowanego „Exodus” – można go obejrzeć tutaj.

Na nieszczęściu uchodźców żerują grupy przestępcze, które zajmują się handlem ludźmi. Kulczyk Foundation, której działalność obejmuje walkę ze współczesnym niewolnictwem, zaangażowała się w pomoc Rohindżom przebywającym w Bangladeszu. - Handlarze ludźmi wywabiają swoje ofiary z obozów obietnicą dobrej pracy w krajach arabskich, Indiach lub Indonezji, po czym porywają je, sprzedają do niewolniczej pracy, przymusowego żebractwa lub prostytucji –mówi Dominika Kulczyk, prezes Kulczyk Foundation. 

Kobiety i dzieci – główne ofiary przestępstw 

55% uchodźców w obozach to dzieci, a wiele znajdujących się tam kobiet jest w ciąży. Powodem tego są kwestie kulturowe i religijne, brak edukacji seksualnej, a także fakt, że wiele z nich zostało przed ucieczką z Mjanmy zgwałconych przez żołnierzy birmańskiej armii. Pod koniec 2018 r. oszacowano, że dzieci bez rodziców lub opiekunów jest w obozach ok. 6,1 tys. 57% z nich to dziewczynki. Kobiety i dzieci są osobami najbardziej zagrożonymi przez handlarzy ludźmi. Ich liczba stale się zwiększa – wg oceny organizacji pozarządowych, w obozach rodzi się rocznie ponad 70 tys. dzieci. A to oznacza, że potencjalnych ofiar jest coraz więcej. Rohindżowie mają zakaz opuszczania obozów i podejmowania pracy zarobkowej – co w połączeniu z powyżej opisanymi zjawiskami wpływa na pogłębienie ich wykluczenia społecznego. Im mniej mają środków do życia, tym łatwiejszym są celem dla handlarzy ludźmi. Dodatkowo, duża część uchodźców cierpi na poważne zaburzenia psychiczne, wywołane traumatycznymi przeżyciami. Dotyczy to przede wszystkim najbardziej wrażliwych i najliczniejszych członków społeczności – kobiet i dzieci. 2 lata po napływie Rohindżów do Bangladeszu, pomoc psychologiczna jest bardzo ograniczona i absolutnie niewystarczająca.

Depresja i zespół stresu pourazowego u uchodźców

Na terenie obozów działa kilka organizacji, które zapewniają Rohindżom pomoc medyczną, walczą z handlem ludźmi, czy opiekują się osobami uratowanymi z rąk przestępców. Jedną z nich jest Hope Foundation, z którą Kulczyk Foundation nawiązała współpracę. Problemów wymagających rozwiązania jest wiele: od sanitarnych i technologicznych przez edukacyjne po epidemiologiczne i zdrowotne. Rohindżowie często chorują, ale także - pozbawieni nadziei na zmianę swojej sytuacji - cierpią na zaburzenia psychiczne. Obecnie na terenie całego Bangladeszu działa tylko jeden państwowy szpital dla osób z problemami psychicznymi, a w regionie Cox’s Bazar jest tylko jeden lekarz psychiatra. Daje to krajowy wskaźnik jedynie 0,4 łóżka w szpitalu psychiatrycznym przypadającego na 100 tys. osób. Częstotliwość zachorowań na choroby psychiczne wśród Rohindżów jest niezmiernie wysoka, a wiele osób potrzebujących udaje się po nieskuteczną pomoc do znachorów. Według oceny dr. Iftikhera Mahmooda, założyciela działającej na południu Bangladeszu Hope Foundation, praktycznie 100% uchodźców - w tym także dzieci, cierpi na problemy psychiczne spowodowane traumatycznymi przeżyciami. Niewielkiej części z nich, tuż po ich napływie do obozów, została udzielona pomoc psychologiczna, jednak jest ona wysoce niewystarczająca. Powszechny pośród Rohindżów jest m.in. zespół stresu pourazowego (Posstraumatic Stress Disorder, PTSD), którego przyczyną są morderstwa, tortury i gwałty, jakich dopuszczali się żołnierze armii birmańskiej. Ogromnym problemem jest także depresja. Według UNHCR, Rohindżowie cierpią z powodu wysokiego poziomu strachu i nieustającego poczucia zagrożenia. Mają poważne problemy ze snem, myślami i dążeniami samobójczymi oraz zaburzeniami łaknienia. Kulczyk Foundation prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z fundacją Hope odnośnie wsparcia wdrożenia Mental Health Program w Cox’s Bazar, mającego na celu poprawę stanu zdrowia psychicznego wśród jej pacjentów, zwłaszcza kobiet. Obecnie Hope Foundation zapewnia całodobową pomoc medyczną dla ok. 300 uchodźców dziennie. Program ma zapewnić lepszy dostęp do wsparcia psychoterapeutycznego dla kobiet, w tym dla kobiet Rohindża, a także poprawę samopoczucia i zdrowia psychicznego uchodźców.

Film dokumentalny o sytuacji Rohindżów 

O dramatycznej sytuacji Rohindżów opowie film dokumentalny realizowany przez CNN, Dominikę Kulczyk oraz Kulczyk Foundation w ramach projektu „CNN Freedom Project”. Celem produkcji jest zwrócenie uwagi świata na problem handlu ludźmi zagrażający pozostawionym samym sobie, którzy żyją w zawieszeniu już od ponad dwóch lat. Film poruszy wątek porwania 12-letniego chłopca Rohindża, a także temat problemów psychicznych uchodźców wywołanych traumatycznymi przeżyciami. Dokument będzie można obejrzeć zarówno w telewizji, jak i w internecie.

dodatkowe materiały