„Grzeczna dziewczynka” czy „łobuziak”? Unikajmy etykietek, bo przyklejają się na długo!

Pierwszy dzień w szkole to wciąż dla większości dzieci ogromne przeżycie. Ten nowy etap w życiu może wzbudzać u uczniów niepokój, ale też zaciekawienie i ogromne nadzieje. Początek szkoły to także początek procesu uczenia się. Choć dorosłym wydaje się to oczywiste, dla dzieci nie zawsze jest jasne, co trzeba zrobić, żeby nauczyć się poprawnie czytać, ładnie pisać, nauczyć się wiersza czy słówek języka obcego na pamięć.

Dzieci, które nie chodziły do przedszkola i nie brały udziału w żadnej postaci formalnego kształcenia, mogą mieć szczególną trudność we wdrożeniu się do nauki szkolnej.

Jeśli otrzymają wsparcie i pomoc w zrozumieniu tego, jak się uczyć (np. „przeczytaj jeszcze raz”, „powtórz to głośno”, „opowiedz swoimi słowami”) dogonią rówieśników. Jeśli dostaną etykietkę „głupi” czy „leniwy”, nie zrobią znaczących postępów i przestaną się starać, uznając, że naprawdę nie są inteligentne. Dzieci, które od początku radzą sobie dobrze z nauką, muszą otrzymywać nowe wyzwania. Jeśli zdobywanie dobrych stopni przyjdzie im bez wysiłku, również one nie nauczą się tego, w jaki sposób uczyć. Choć wydawałoby się, że pozytywna etykietka „zdolnego ucznia” nie powinna przeszkadzać w długofalowym rozwoju, to jednak może ona blokować dalszą motywację do uczenia się oraz zdobywania metakompetencji – efektywnych technik uczenia się.

Unikajmy przyklejania etykietek

Nauczyciel w tym okresie jest bardzo ważną postacią w życiu dziecka. Ilu rodziców słyszy argument „ale PANI tak powiedziała!” podczas odrabiania prac domowych? Tym ważniejsze staje się to, by nie etykietować ucznia na podstawie początkowych obserwacji. Etykietka „grzecznej dziewczynki” albo „łobuziaka”, „umysłu ścisłego” czy „humanistki” przywiera do dziecka na długo. Ukierunkowuje jego uwagę tylko na jeden obszar wiedzy i dziecko przestaje szukać innych pól, na których mogłoby osiągać wysokie rezultaty. Zablokowane jest samodzielne odkrywanie tego, w czym jest dobre i co je interesuje. Starajmy się więc opisywać uczniowi błędy, próbować zrozumieć z nim, skąd te błędy się wzięły, i nie pozwólmy mu na powtarzanie „jestem słaba z matematyki”, „jestem słaby z polskiego” oraz rezygnację z nauki.

„Mam talent”

Warto pamiętać, że choć to wczesny okres nauczania, doświadczenia zdobyte w tym czasie są bardzo ważne dla dalszej kariery szkolnej i zawodowej, a opinie na własny temat ukształtowane w tym okresie są niezwykle trwałe. Wśród takich opinii szczególnie istotne staje się znaczenie talentu czy inteligencji, postrzeganych jako coś stałego i niezmiennego. Niektóre dzieci z łatwością przypisują niepowodzenia szkolne właśnie swojej niskiej inteligencji lub brakowi talentu w danej dziedzinie. Talent jest w ich przekonaniu niezmienny, wrodzony i nie można nic zrobić, jeśli się go nie ma. Takiego pojmowania nauczyły się od ważnych dorosłych: rodziców albo nauczycieli. Przekonanie tego typu skutecznie obniża motywację i powoduje, że uczeń wkłada mniej wysiłku w uczenie się jakiegoś przedmiotu.

Jak uniknąć takiego niebezpiecznego przekonania? Amerykańska psycholog szkolna Carol Dweck pokazuje w swoich badaniach, że zdecydowanie lepsze dla rozwoju dziecka jest przekonanie, że wysokie osiągnięcia w jakiejś dziedzinie można zdobyć wkładając w naukę czy trening więcej wysiłku. Opinia, że talent nie wystarcza i trzeba trenować, ćwiczyć, wykonywać dodatkowe zadania, poświęcać dodatkowy czas na naukę motywuje uczniów do pokonywania trudności na początkowym etapie poznawania różnych przedmiotów, ale też może przekształcić się później w głębokie zainteresowanie danym przedmiotem. Przekonanie, że potrzeba talentu, żeby dobrze sobie radzić z matematyką jest częste u dziewcząt. Podobny pogląd pojawia się u chłopców w zakresie przedmiotów humanistycznych. To bardzo ważne, byśmy ucząc pomagali uczniom ten pogląd osłabiać. Jak to zrobić? Gdy zapytamy kobiety-matematyczki czy programistki, to bardzo często mówią one, że w wyborze kierunku studiów związanego z przedmiotami ścisłymi pomogli im nauczyciele matematyki. Owi nauczyciele uważali, że każdy, nawet słaby uczeń, potrafi dobrze opanować materiał tego przedmiotu, jeśli tylko się będzie starał i wkładał wysiłek w naukę. Ponadto, nauczyciele, jak tylko umieli, pomagali uczniom w pokonywaniu wynikających na drodze trudności.

Chwalmy za zaangażowanie i wysiłek wkładany w naukę

Ucząc przykładajmy mniejszą wagę do ocen szkolnych. Oczywiście, oceny są ważne, ale dobrze wiemy, że stanowią wypadkową wiedzy, umiejętności radzenia sobie ze stresem w trakcie pisania sprawdzianu i stopnia koncentracji na zadaniu. Niektórych uczniów, nawet tych najlepszych, „zjada stres”, co przełożyć się może na gorsze oceny. Dodatkowo ocena mówi tylko o tym, jak dobrze uczeń opanował materiał „tu i teraz”. Być może potrzeba mu więcej czasu i ćwiczeń, być może odrobiny spokoju w domu. Nie traktujmy stopni szkolnych jako idealnej miary wiedzy i umiejętności. Pamiętajmy o tym, że zachowanie ucznia może być także efektem czynników sytuacyjnych: trudnej sytuacji domowej, kłótni z koleżanką, przyjaciółką lub rodzeństwem. Nie zakładajmy od razu, że uczeń jest po prostu gorszy.

Starajmy się też chwalić nie tylko za końcowe osiągnięcia, ale też za wysiłek, jaki uczeń włożył w naukę.

Zauważajmy, jak duże postępy ktoś zrobił w nauce. Pamiętajmy, że uczniowie ze środowisk o niższym kapitale społecznym mogą osiągnąć mniej, ale startują również z niższego pułapu: w gruncie rzeczy muszą wykonać więcej pracy. Zauważmy przede wszystkim to, co uczeń już umie – pochwalmy za dobrze napisany fragment pracy, za dobrze rozwiązany fragment zadania. Wykorzystajmy błędy i pomyłki, by pomagać uczniowi się rozwijać. Dajmy konkretne wskazówki co do tego, co uczeń już potrafi i jak może wykorzystać posiadaną wiedzę do nowych zadań, co trzeba zrobić, by następnym razem poradzić sobie lepiej z wyzwaniem. Przypominajmy, że nauka to proces – „chodzisz do szkoły, żeby się nauczyć” – gdyby dziecko wszystko umiało, nie byłoby konieczności chodzenia do szkoły. Przekazujmy informacje zwrotne tak, by uczeń dowiedział się, jaka jest jego obecna wiedza, postawa oraz jakie ma kompetencje. Doceniajmy uczniów, którzy wkładają dużo pracy, ale pomimo różnych ograniczeń nie dają rady osiągnąć wysokich rezultatów.

Koncentrujmy się na osiąganiu sukcesu

Dodatkowo, pomóżmy uczniom uczyć się z myślą o osiągnięciu sukcesu, a nie chęcią unikania porażek czy złych stopni. Teoria motywacji Deciego i Ryana wskazuje, że do działania motywuje nas często przyjemność z samej aktywności, a nie końcowy efekt. Motywacja oparta na czystej przyjemności nazwana została motywacją wewnętrzną. Motywacja wewnętrzna sprzyja dążeniu do sukcesu, poprzez wzbudzanie pozytywnych emocji i ciekawości buduje chęć zajmowania się danym przedmiotem i zainteresowania wybranym obszarem. Zanika w sytuacji, gdy uczeń otrzymuje zewnętrzną nagrodę za swoje osiągnięcia. Rola nauczyciela polega zatem na budowaniu pozytywnych emocji, zainteresowania przedmiotem, uczenia przez zabawę. Ściślejsza kontrola zdecydowanie tutaj nie pomaga. Przekonania na własny temat kształtujące się na początku kariery szkolnej są niezwykle silne i trwałe. Często są budowane na podstawie etykietek usłyszanych w szkole czy w domu. Nie przeceniajmy znaczenia intelektu, doceniajmy wysiłek i motywację, unikajmy etykietek. Nie pozwólmy, by zablokowały dzieciom realizowania własnych marzeń.

Autor:

dr Sylwia Bedyńska

Psycholog, metodolog i statystyk, wykładowca w Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS w Warszawie. Specjalistka badająca znaczenie stereotypów dla efektywności uczenia się, rozwiązywania trudnych testów poznawczych, a także wypalenia szkolnego oraz motywacji uczniów. Od lat uczy humanistów statystyki. Interesuje się metodami statystycznymi i metodologią badań psychologicznych. Jest współredaktorką trzytomowego podręcznika akademickiego „Statystyczny drogowskaz” oraz autorką serii artykułów popularyzujących wiedzę statystyczną i metodologiczną.

Autor:

dr Magdalena Śniegulska

Absolwentka psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk humanistycznych w zakresie psychologii. Pracuje w Szkole Edukacji Polsko - Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego, w Zakładzie Psychologii Klinicznej Dziecka Uniwersytetu SWPS oraz w Akademickim Centrum Psychoterapii i Rozwoju przy Uniwersytecie SWPS. Prowadzi zajęcia warsztatowe, seminaryjne i wykłady z zakresu psychologii rozwoju, psychologicznych podstaw edukacji, wspierania rozwoju oraz umiejętności rodzicielskich. Autorka tekstów popularyzujących wiedzę psychologiczną z obszaru wychowania dzieci i problemów rozwojowych. Prowadzi terapię indywidualną i grupy terapeutyczne dla dzieci i młodzieży.

Podsumowanie artykułu

Pamiętaj!

  • Dzieci potrzebują wsparcia i jasnych wskazówek, żeby nauczyć się tego, w jaki sposób się uczyć.
  • Choć bardzo łatwo jest nadać dziecku etykietkę, starajmy się ich unikać – zachowanie dziecka to także efekt tego, co dzieje się w domu i czego dziecko nauczyło się w przedszkolu, a nie tylko tego, jaki jest jego potencjał.
  • Nie odwołujmy się do talentu, bo to blokuje potencjał rozwojowy i motywację. Tłumaczmy, że predyspozycje są ważne, ale równie ważna jest praca w rozwijaniu tego potencjału.
  • Doceniajmy wysiłek włożony w wykonanie zadań, a nie tylko efekt końcowy. Informacja zwrotna wyjaśniająca błędy w procesie rozwiązywania zadania jest zdecydowanie bardziej pomocna.
  • Pomóżmy dziecku koncentrować się na sukcesie, a nie unikać porażek. Budujmy motywację do zdobywania osiągnięć!